STS
fot. LCK

Dwóch pewniaków i długo długo nic. Oto grupa C na MSI

Majówka, majówka i po majówce. Jedni dłuższy weekend spędzili nad próbą odpalenia grilla przy wtórującej szarej pogodzie, drudzy natomiast zasiedli przed ekranami, aby oglądać Jakuba „Cinkrofa” Rokickiego zdobywającego mistrzostwo European Masters. Wypoczynek pełen wrażeń (zarówno w towarzystwie syczących kiełbasek, jak i finałowego pojedynku) już za nami. Czas wracać do pracy, a tej na pewno nie zabraknie uczestnikom zbliżającej się edycji Mid-Season Invitational.

Już w czwartek będziemy mogli śledzić poczynania najlepszych ekip ze wszystkich regionów świata biorących udział w zawodach. Reprezentantów pierwszych dwóch grup już na pewno znacie (a jeżeli nie, to grupę A znajdziecie tutaj, a zbiór B pojawi się tu). Naturalną koleją rzeczy jest więc przedstawienie ostatnich (choć w żadnym wypadku nie najgorszych) przedstawicieli swoich lig, którzy zostali przydzieleni do koszyka C.

Mistrzostwo świata – jest, mistrzostwo ligi – jest, mistrzostwo MSI – ?

Po nagłówku chyba łatwo domyślić się na kim skupimy uwagę w najbliższych wersach. Jeżeli jednak w kimś drzemie szczypta niepewności, to mowa oczywiście o DWG KIA, czyli najlepszej na ten moment drużynie globu. Gdybyśmy mogli wystawić ocenę tej formacji za ich osiągnięcia na przestrzeni ostatniego roku, bez chwili zastanowienia byłaby to szóstka. Ekipa ma na swoim koncie między innymi dwukrotny podczas rozgrywek League of Legends Champions Korea, oraz co najważniejsze – złoty medal Worlds 2020.

Nic więc dziwnego, że zespół typowany jest do zgarnięcia kolejnego trofeum, którego o dziwo w ich gablocie na ten moment jeszcze brak. Kim „Canyon” Geon-bu i jego towarzysze po raz pierwszy pojawią się na turnieju wieńczącym wiosenne zmagania światowych lig i od razu wchodzą w niego w roli faworyta. Patrząc jednak na ostatnie sukcesy organizacji taki wygląd spraw nie powinien nikogo dziwić. W szczególności, że kolektyw po zdobyciu mistrzostwa świata i zmianie gracza górnej alei nadal utrzymywał najwyższy poziom i konsekwentnie niszczył wszystko co stanęło mu na drodze.

Jeżeli wymienione wcześniej dokonania nie byłyby wystarczająco przekonujące, to może indywidualne zdobycze pozwolą wam uwierzyć w siłę tej załogi. Otóż Canyon nie dość, że zgarnął statuetkę najbardziej wartościowego zawodnika zeszłorocznych Worldsów, to aby kontynuować tradycję, dopisał do swojego dobytku również ten sam tytuł w minionej odsłonie ligi. Heo „ShowMaker” Su został natomiast wybrany Player of the Split. Ponadto wspomniana dwójka znalazła się w naszym zestawieniu pięciu najważniejszych twarzy, które warto śledzić podczas nadchodzących wielkimi krokami potyczek.

CZYTAJ TEŻ:
Czwórka Azjatów i Perkz. Główni aktorzy nadchodzącego MSI 2021

Reasumując wszystkie aspekty kwintesencji tematu dochodzimy do fundamentalnej konkluzji – DWG KIA to główny pretendent do zdobycia kolejnego pucharu. I choć w czystej teorii taki przebieg zdarzeń może wydawać się już powoli nudny, tak jeżeli tylko zobaczymy co ta piątka gagatków wyczynia na Rifcie, to wszystkie jej zagrania będziemy oglądać z zaciekawieniem.

Obrońca tytułu z nowymi kompanami

Reprezentanci DWG KIA nie wyglądają na zespół, który pozwoli sobie na jakiekolwiek zagrożenie ze strony innych członków grupy C. O jednak nieco cięższą przeprawę Koreańczyków do kolejnej fazy turnieju postara się Cloud9. Gdyby jednak obydwie próby złamania zakończyły się fiaskiem, to na formację zza Atlantyku czeka druga premiowana awansem lokata, a tej nie powinna ona mieć problemu zająć. Biorąc pod uwagę resztę uczestników tego zbioru (o których kilka słów jeszcze dopowiem) Chmurki są raczej murowanymi kandydatami do przejścia dalej, lecz nauczeni niejednokrotnie historią – wpadki się zdarzają.

C9 ma jednak coś wspólnego z aktualnymi mistrzami świata. Podobnie jak triumfatorzy LoL Championship Series, podopieczni Kima „Reignover” Yeu-jina po raz pierwszy pojawią się na MSI. Ich okazja na pokazanie się wcześniej minęła wraz z zeszłorocznym wydarzeniem, które zostało odwołane z wiadomych przyczyn. Teraz jednak po ciężkiej przeprawie przez play-offy ligi drużyna ma szansę dumnie reprezentować północną część Ameryki na zawodach. Jeżeli ktoś jednak nie jest na bieżąco z wieściami dochodzącymi z LCS – już spieszę z wyjaśnieniem. Zespół Luki „Perkza” Perkovića fazę zasadniczą zakończył na pierwszej pozycji, a początek etapu pucharowego również nie zwiastował większych kłopotów, wszak Cloud9 pokonało najpierw 100 Thieves 3:0, a następnie Team Liquid 3:1. Problemy rozpoczęły się w spotkaniu finałowym, gdzie ponownie przyszło mu się zmierzyć z paczką Nicolaja „Jensena” Jensena, a seria rozstrzygnęła się dopiero po piątej potyczce.

Co prawda organizację na MSI możemy określić mianem beniaminka, tak część aktualnego składu miała już swoje pięć minut chwały w poprzednich edycjach zawodów. Rok 2017, Jesper „Zven” Svenningsen, wraz z Alfonso „Mithym” Aguirre Rodríguezem w duecie i Perkzem na środku, jako reprezentanci G2 Esports wspólnie wdrapali się do finału rozgrywek, przegrywając dopiero z SK Telecom T1. Dwa lata później już sam Chorwat, ale również w barwach Samurajów, sięgnął po mistrzowskie trofeum. Obecny skład Cloud9 (bo jak wiadomo, Mithy jest  teraz szkoleniowcem graczy) święcił już sukcesy na tych zmaganiach, a midlaner formacji wkracza w tegoroczne wydanie jako obrońca tytułu. Szanse na powodzenie są jednak nie tak wielkie jak w przypadku poprzednich osiągnięć, ale przecież nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?

Ban Heimerdinger? Niekoniecznie

Jako trzecie w koszyku C znajduje się DetonatioN FocusMe, które po raz kolejny wystąpi jako reprezentant Japonii na arenie międzynarodowej. Stali bywalcy turniejów światowej rangi ponownie poszukają szans na stworzenie zamieszania. Dla fanów tej formacji mamy jednak smutne wiadomości. Na sprawienie jakiejkolwiek niespodzianki nie mamy raczej co liczyć, bo nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym zarówno gracze DWG KIA jak i Cloud9 mieliby kłopoty w bezpośrednich starciach z tą ekipą. Mimo to warto jednak nakreślić kilka faktów na temat zespołu, a ten w końcu od dłuższego czasu doczekał się paru kluczowych roszad.

Zarząd japońskiej organizacji po raz pierwszy od 2019 roku postanowił wprowadzić kilka usprawnień w składzie. W minionym splicie LoL Japan League czynny udział w rozgrywkach brało udział aż siedmiu zawodników. Zmienników na swojej pozycji doczekali się Kyohei „Ceros” Yoshida oraz Yang „Gaeng” Gwang-woo. Na miejsce pierwszego z nich wskoczył Lee „Aria” Ga-eul, a wspierającym zespołu przez lwią część sezonu był Kazuta „Kazu” Suzuki. Cała siódemka miała swoje szanse na zaprezentowanie się podczas fazy zasadniczej, jednakże dużo częściej decydowano się na wariant z nowymi nabytkami formacji. W efekcie ani Ceros ani Gaeng nie zagrali żadnej potyczki podczas trwania play-offów. Czy zagrożony jest zatem występ środkowego zawodnika, kojarzonego między innymi z zamiłowania do Wielbionego Wynalazcy? Tego niestety nie wiemy.

Starzy wyjadacze jednak bez większych problemów znaleźli się na liście członków nadchodzącej edycji MSI. Ich droga na turniej nie należała do wybitnie skomplikowanych, co pokazują zarówno wyniki sezonu regularnego jak i etapu pucharowego rywalizacji LJL. Wstępnie głównym rywalem w wyścigu o złoto miało być Rascal Jester, lecz te najpierw zostało zrzucone do drabinki przegranych właśnie przez DFM, a następnie całkowicie wyeliminowane z dalszego udziału w play-offach za sprawą zwycięstwa V3 Esports. To właśnie z graczami tej organizacji przyszło się zmierzyć Arii i spółce, ale ci ostatecznie nie byli w stanie zagrozić triumfatorom ligowych zmagań.

Powrót Infinity na wielki turniej

Pora na ostatnią drużynę, która uzupełni brakujący element układanki. Reprezentantem Liga Latinoamérica na turnieju, którego start już za dwa dni będzie Gillette Infinity. Przedstawiciele kostarykańskiej organizacji rzutem na taśmę znaleźli się w gronie zespołów biorących udział w MSI. Podobnie jednak jak w przypadku zawodników grających na co dzień w LJL mistrzowie ligi latynoamerykańskiej nie mają zbyt wielu argumentów aby przekonać nas, że to oni powinni być brani pod uwagę w kwestii wyjścia z grupy.

Co miałem na myśli mówiąc „rzutem na taśmę”? Otóż Matías „WhiteLotus” Musso i jego sojusznicy mieli naprawdę twardy orzech do zgryzienia w trakcie trwania wiosennego splitu LLA. Tam walkę o królewski tron musieli stoczyć głównie z zawodnikami grającymi pod szyldem Furious Gaming. Ci w obydwu częściach Opening Phase znaleźli się wyżej niż ostateczni zwycięzcy rywalizacji, jednak INF ciągle deptało po piętach minimalnie lepiej dysponowanym rywalom. Seria decydująca o tym, kto w minionej edycji zostanie nowym mistrzem zmagań rozstrzygnęła się dopiero po piątej potyczce, a ta padła łupem właśnie ekipy WhiteLotusa. W efekcie to właśnie ta organizacja mogła powrócić na arenę międzynarodową po ponad dwuletniej absencji.

Skoro już mowa o historycznych występach drużyny na scenie światowej, to ostatnim (i jedynym) takim turniejem z udziałem Infinity było Worlds 2018. Z całego składu, który wtedy był w stanie zaskoczyć chociażby EDward Gaming w grupach, pozostał jedynie Diego „SolidSnake” Vallejo Trujillo. Mimo to formacja nie zwojowała nic więcej poza pojedynczym zaskoczeniem reprezentantów EDG. Najbardziej kojarzonym zawodnikiem całego składu jest prawdopodobnie WhiteLotus, który w swojej karierze pojawił się na mistrzostwach świata czy MSI, będąc wtedy częścią Lyon Gaming. Na pojawieniu się jednak zawsze kończyło, bo w barwach byłej organizacji niczego nie wskórał poza samą obecnością na zawodach. Nic nie wskazuje jednak na to, aby cokolwiek miało się zmienić i w tym roku, toteż prawdopodobnie cały wyjazd reprezentanci LLA będą mogli głównie potraktować jako sprawdzenie się na tle innych ekip.

Grupa C na MSI okiem ekspertów

Tym miłym akcentem kończę swoje wypociny na temat ostatniego zbioru MSI. Pałeczkę przekazuję jednak ekspertom Polsat Games, którzy zdecydowali się podzielić swoimi przemyśleniami dotyczącymi grupy C.


fot. YouTube/Polsat Games
Najłatwiejsza do oceny grupa, dlatego będę oszczędny w słowach. Wątpię, żeby DWG KIA dało się zaskoczyć choćby raz. Powątpiewam również (choć z nie aż taką pewnością), że Cloud9 wypuści z rąk tylko te gry przeciwko reprezentantom Korei. Co do dwóch pozostałych ekip, mam wrażenie, że są po prostu rzucone na pożarcie. Skład reprezentujący Amerykę Łacińską jest, owszem, ciekawy i charakterystyczny, ale to, w mojej ocenie, wystarczy wyłącznie na Japonię. No, może też na jedną mapę przeciwko Ameryce Północnej. Moje najłatwiejsze typy w karierze na grupę C: DK, C9, INF, DFM

Michał „myha” Francuz

Łańcuch pokarmowy tutaj będzie prosty, DWG KIA pożera Cloud9, ci zaś żywią się reprezentantami LAN i Japonii. Pomniejsze regiony co prawda wystawiają swoje znamienne organizacje i składy, ale sukcesem dla nich będzie każda niespodzianka w bo1 na faworytów, bo awansu dla nich po prostu nie widzę.

Michał „Avahir” Kudliński


fot. Ultraliga/Radosław Makuch
fot. Ultraliga/Radosław Makuch Grupa C mimo dwóch reprezentantów głównych regionów zdaje się być nieco mniej obiecująca niż grupa B. Mamy tutaj bardzo mocnego faworyta w postaci DWG KIA, który mimo wymiany toplanera nadal jest najmocniejszą drużyną na świecie. Na drugim miejscu upatrywałbym C9 z Perkzem i Blaberem na czele. Myślę, że ani reprezentanci Japonii, ani organizacja z Kostaryki nie mają do przedstawicieli LCS podjazdu, zwłaszcza na płaszczyźnie duetów mid-jungle i jungle-support. W walce o trzecie miejsce faworyzuję Infinity Esports, choć jest to może efekt mojej ogromnej sympatii do WhiteLotusa, którego naprawdę bardzo chętnie witam na MSI. W przypadku LJL, jak to śpiewał Peja, nie zmienia się nic i ponownie zobaczymy DetonatioN FM, wobec których nie mam przekonania.

Tomasz „TheFakeOne” Milaniuk

Jak widać eksperci szczędzili zapału, co w połączeniu z moimi przewidywaniami niestety może zwiastować niezbyt ciekawy przebieg tej grupy. Mimo to jeżeli ktoś jest fanem naprawdę dobrej ligi legend, to powinien obejrzeć chociażby mecze z udziałem mistrzów świata, a wszyscy kibice trzymający kciuki za Perkza też znajdą coś dla siebie. Niemniej jednak nie ma co się oszukiwać – DWG KIA pierwsze, Cloud9 drugie, a reszta… no reszta to już mało ważne.


Grupa C zainauguruje nam całe wydarzenie, a pierwsze ze spotkań to już prawdziwa wisienka na torcie (jeszcze przed nawet liźnięciem samego tortu), bowiem DWG KIA podejmie Cloud9. Zaraz po tym pojedynku będziemy mogli obejrzeć potyczkę z udziałem Gillette Infinity oraz DetonatioN FocusMe. Po pełny harmonogram i więcej informacji dotyczących Mid-Season Invitational 2021 zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

"Valve, co ty odwalasz". Profesjonalni gracze komentują zmianę w puli map CS:GO

Każda zmiana w CS:GO zawsze spotyka się z lawiną komentarzy – jedne są przychylne, inne wręcz przeciwnie. I nie inaczej jest dziś, kilka godzin po tym...