fot. ESL/Bart Oerbekke

Virtus.pro traci szansę na awans do drugiej fazy EPL-a, FURIA tym razem nie zaskoczyła faworyta

Dobiegł końca kolejny dzień zmagań w ramach 11. sezonu ESL Pro League. Trudno jednak powiedzieć, by był on szalenie interesujący. Wszystkie mecze potoczyły się bowiem zgodnie z przewidywaniami, a dopiero ostatnia batalia wieczoru dostarczyła nam emocje. Niemniej warto w tym wszystkim odnotować kolejną porażkę Virtus.pro, które legitymuje się obecnie bilansem 0-3 i nie ma już żadnych szans na udział w drugiej części zmagań.

Nim jednak finaliści berlińskiego Majora pojawili się na serwerze, to kilka godzin wcześniej w akcji mogliśmy oglądać innego outsidera grupy D w postaci TYLOO. Goszcząca w europejskiej dywizji azjatycka formacja nie wygrała do tej pory żadnego spotkania w sezonie, a łącznie z dzisiejszym pojedynkiem w czterech grach triumfowała tylko na jednej mapie. mousesports nie miało więc większych problemów, choć na pewno popularne Myszy najadły się trochę strachu podczas rywalizacji na Trainie, która rozstrzygnęła się dopiero pod koniec regulaminowego czasu gry.

CZYTAJ TEŻ:
Dosia powraca do gry. Weteran twórcą nowego rosyjskiego zespołu

Jeszcze bardziej jednostronnym spotkaniem okazało się to pomiędzy G2 Esports a wspomnianym VP. Dauren „AdreN” Kystaubayev i kompani tego wieczoru byli wszakże jedynie tłem dla konkurentów. Rozpędzone po sukcesie w Katowicach G2 ani przez moment nie wypuściło inicjatywy z rąk i w przekonującym stylu sięgnęło po ligowe punkty. Zespół złożony z trzech Francuzów może pochwalić się obecnie bilansem 3-1 w EPL-u, co daje spore nadzieje nawet na bezpośrednią przepustkę do drugiej fazy turnieju.

Bardzo ważny krok w stronę miejsca w czołowej trójce grupy poczyniło dziś Evil Geniuses. Reprezentanci amerykańskiej organizacji musieli się jednak przy tym sporo napracować, bo nie dość, że ich pojedynek z FURIĄ Esports zakończył się po trzech mapach, to te z wyjątkiem inauguracyjnej batalii były bardzo zacięte. Dla ekipy z Brazylii poniesiona tej nocy porażka jest dopiero pierwszą w bieżących rozgrywkach – wcześniej drużyna z Kraju Kawy odprawiła z kwitkiem i Team Liquid, i MIBR. Tym razem nie doszło do niespodzianki, jednak nadal Kaike „KSCERATO” Cerato i spółka znajdują się w dość komfortowym położeniu przed decydującymi meczami.

Tak prezentują się środowe wyniki:

1 kwietnia

Grupa D

14:00 mousesports 2:0 TYLOO
Mirage 16:7
Train 16:13
18:00 G2 Esports 2:0 Virtus.pro
Mirage 16:6
Dust2 16:8

Grupa C

22:00 Evil Geniuses 2:1 FURIA Esports
Mirage 8:16
Train 16:14
Nuke 16:13

Po więcej informacji na temat 11. sezonu ESL Pro League zapraszamy do naszej relacji, do której przejść można po naciśnięciu na poniższy baner.

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Dosia Gambit

Dosia powraca do gry. Weteran twórcą nowego rosyjskiego zespołu

Wybuch epidemii koronawirusa w Chinach przedwcześnie zakończył przygodę Mikhaila "Dosi" Stolyarova oraz Rustema „mou” Telepova z tamtejszym OneThree.T...

>